FRAZA NR 63-64 / 2009 – POEZJA I PROZA Z KRAKOWA (ALE NIE TYLKO)

POEZJA I PROZA Z KRAKOWA (ALE NIE TYLKO):

Stanisław Stabro
Nocny Wędrowiec

Miłość to tęsknota powiedział wędrowiec
w żydowskiej dzielnicy wiele dni potem jak
opuściłaś mnie po północy pod secesyjną
bramą. Pies mroku przebiega teraz ulice i
zaułki, nad którymi unosi się twoja
fata morgana, ściga dzwonek komórki,
którą odgrodziłaś się ode mnie,
przystając na chwilę w alchemicznym infernie „Omerty”,
w milczeniu „Piece-d’art”, gdzie nikt już
nie tańczy kankana.

26.06.2008

„Bunkier” – Noc

Otwórzcie mi te drzwi, do których stukam płacząc.

G. Apollinaire

Czerwony promień – francuska fraza przeszywa
moje serce. Z mroku i ciemności wychodzi mi
na spotkanie pamięć osiemnastej dzielnicy.
Garçon, garçon woła czyjaś młodość. Siedzę
teraz obok ciebie, nieszczęsny podmiot liryczny
w czerwonej poświacie, ale nie wolno mi
dalej pisać tego poematu. Nie jestem
przecież Jacques Brel ani Apollinaire,
których duchy o trzeciej godzinie płyną
ponad pustką zasypiających stolików,
śpiewając je vous aime madame, je vous aime
madame, je vous aime – madame.

23.08.2008

Ulica Estery

W godzinie śmierci zawołam cię ulico Estery
rozprute pierze i gwałt płyną do dzisiaj
w powietrzu, ale obłoki wygnania nie obchodzą
teraz nikogo. O szarej godzinie zawołam Cię
ulico Estery nigdy nie miałem niczego
prócz tingel-tanglu i mroku, o przybądź
oblubienico spod kramów na nowym placu.
Tam samotność się wspina ponad dachy i zgiełk
albionu i babilonu a Ester brzmi jak muzyka
zapomnianego klezmeru.

28.08.2008

Kochają się w Tobie miłosne historie

Kochają się w tobie miłosne historie
i drży po ich przejściu powietrze osuwasz się
w głąb jak księżyc nad sztetł, broczący
żółtą krwią jesiennego chłodu.
Kochają się w tobie miłosne historie
i drżą bo niespełnione będą sny i
pożądania, pod kołdrą mrozu, ciemności
i śniegu jest ziarno śmierci – oczekuje wschodu.

29.10.2008

Piosenka na jedną strunę

Go–go, pięć nagich panien tańczy wokół rury
i otwierają się inferna mury, belzebub ochroniarz
bierze myto z góry. W ciemności nad dzielnicą
wschodzi księżyc chmurny, one chcą go objąć
ramionami, Córy występku i miłości także
płatnej z góry. Myślę teraz o tobie ukrytej
w pościeli, czystej i pachnącej, pełnej snu
i furii, hop-hop pięć panien tańczy wokół rury.
Conciliere z mafii, w kącie drab ponury,
barman na to wszystko patrzy sobie z góry,
księżyc ściga taksówkę, gubiąc blasku wióry,
a miłość odtrącona tańczy wokół rury.

4.11.2008

 

Wariatka z Breslau

dla M.

Przybądź mała wariatko, powiedz kocham cię
duża Stopo i zaśpiewaj kołysankę tych,
którzy umierali na jidysz, śmierć
nie jest wygnaniem, śmierć jest wybawieniem,
mała wariatko z Breslau, spod sklepienia nocy.
Umrzemy oboje, razem, na kresach mroku,
pod parasolem zetlałych gwiazd, kiedy
nadchodzi poranek bez światła, wariatko
z Breslau, mój mały promyku
ciemności.

19.12.2008

Na tarasie kawiarni

Romkowi Wysoglądowi

Na tarasie kawiarni stare pajace piją absynt
poranka. Anioł przebrany za kelnerkę unosi się
z tacą. Na sygnale jedzie karetka. Ryczy wojskowa
orkiestra. Długonogie pokusy są jak trzy stopnie
do piekła. Poeta podgląda je, a furie wystawiają
rachunek.

24.06.2008

Stanisław Stabro